Ostatnie spotkanie w Warszawie, dostałeś ode mnie życzenia: My z Tobą na ,,kanapie”…(dalej były zalecenia jak żyć już po siedemdziesiątce). Potem dziękowałeś: to Ty Małgosiu z tej kanapy?-pytałeś.
Ostatnie spotkanie w Warszawie, dostałeś ode mnie życzenia: My z Tobą na ,,kanapie”…(dalej były zalecenia jak żyć już po siedemdziesiątce). Potem dziękowałeś: to Ty Małgosiu z tej kanapy?-pytałeś.
Kiedy odchodzi osoba bliska, Przyjaciel, zawsze pod nosem powtarzam te słowa Johna Donne'a, że żaden człowiek nie jest samoistną wyspą... Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie! I ten dzwon zabił we mnie gdy dowiedziałem się, że już Ciebie nie ma. że oto kawałek i mnie gdzieś umarł i pozostanie po nim, jak i po Tobie ogromna pustka.
Ostatnie słowa od Ciebie: Szansa, że tym razem z tego wyjdę cało, jest niewielka... Wiedziałam, nie wierzyłam.
Marek należał do tego ginącego gatunku reporterów, których świat jednocześnie obchodzi i dotyczy. Sprawy, które uważał za ważne, traktował ze śmiertelną powagą – czy chodziło o wolność słowa, czy o losy krowy, która uciekła z rzeźni; deontologię zawodu dziennikarza, czy przystań dla starych koni; czy wreszcie o naszą niepoważną zgoła reporterską bandę.
Marka poznałam 35 lat temu, w 1984 roku na zjeździe założycielskim Krajowego Klubu Reportażu w Łomży. Już wówczas miał znaczący dorobek reporterski i książkowy, cieszył się estymą i niekłamaną sympatią.
Wiadomość o śmierci naszego Kochanego Prezesa wstrząsnęła nami. Marek Rymuszko kierował Krajowym Klubem Reportażu od 1990 roku, czyli przez 29 lat.
Z przykrością informujemy, że w poniedziałek, 22 lipca 2019 roku około południa, w szpitalu zmarł nasz Kochany Prezes, redaktor Marek Rymuszko.
Cześć Jego pamięci!!
Romuald Koperski konsekwentnie realizuje swój plan lotu starym samolotem na trasie Warszawa – Tokio - Warszawa. 28 maja wystartował z Warszawy wraz z załogą do Kowna.